< Powrót

Święta pod psem

Święta to rodzina, jedzenie, rozmowy i ludzie w ilościach hurtowych. Dla nas to „miło”. Dla psa to nagły wzrost hałasu, obcych zapachów i bodźców, o które nikt go nie pytał. I nie, pies nie ma obowiązku się tym zachwycać ani w tym uczestniczyć.

To, że w domu są goście, nie oznacza, że pies musi z nimi przebywać, witać się, być głaskany albo „się przyzwyczaić”. Pies ma prawo do ciszy i własnej przestrzeni. Zapewnienie mu spokoju w czasie świąt to nie fanaberia ani brak wychowania, tylko element normalnej opieki. Komfort psa nie jest mniej ważny tylko dlatego, że ktoś przyszedł na kolację.

Święta nie anulują psich potrzeb. Spacer nadal jest potrzebny, ruch nadal jest potrzebny, rutyna nadal jest potrzebna. Goście nie zastępują wyjścia na zewnątrz, a „jakoś wytrzyma” nie jest strategią opiekuńczą. Nadmiar bodźców nie buduje odporności, tylko stres, który pies często znosi po cichu.

I tu warto powiedzieć to wprost. Trzymanie psa na łańcuchu albo w kojcu nie jest rozwiązaniem. Nie jest opieką, nie jest tradycją i nie jest usprawiedliwione porą roku ani okazją. To izolacja i zaniedbanie potrzeb psychicznych. Nie tylko w święta. Zawsze. Wpuszczenie psa do domu „na chwilę”, bo akurat są święta, nie naprawia całorocznych warunków. To nie empatia, tylko jej świąteczna wersja demonstracyjna.

Kojec nie jest domem, a pies nie jest alarmem ani elementem wyposażenia posesji. Posiadanie psa to nie dekoracja życia, tylko odpowiedzialność, która trwa cały rok. Bycie dobrym opiekunem i przewodnikiem nie zaczyna się od okazji i nie kończy po świętach.

Nikt nie jest zmuszony do posiadania zwierząt. To wybór. A jeśli już się na niego decydujemy, empatia wobec psa nie powinna działać tylko przy choince. Pies nie potrzebuje świąt. Potrzebuje człowieka, który zapewni mu normalne warunki życia każdego dnia.

< Powrót

ENG